Piranie w domu - klucz do rodzinnego szczęścia!

Wszyscy nauczono nas kochać zwierzęta. Od dzieciństwa. Czytali nam opowieści, w których bohaterami były urocze i bystre małe zwierzęta, zabrane do zoo, do cyrku, do lasu. Myślę, że wśród nas jest bardzo niewielu, którzy w dzieciństwie nie marzyli o psie, kocie, misiu, tygrysie domowym. Z reguły dziecięce marzenia o zwierzęcym przyjacielu kończyły się banalnym chomikiem, który, pomimo wszystkich swoich plusów, był głupim gryzoniem i, jak zapewnia rosyjskie radio, nikogo nie kocha.

Dlatego rola przyjaciela lub powiernika gier dziecięcych nie ciągnie się dobrze. Cóż, lub tajemnicza ryba zimnokrwista, bardziej jak element wystroju. Tylko najszczęśliwsi rodzice kupili psy lub mogli zostawić kocięta znalezione w koszu w domu. Ale czas jest nieubłagany - dorośliśmy i jesteśmy teraz w stanie rozkoszować się kompleksami dziecięcymi lub po prostu „pozbyć się” duszy, umieszczając pod dachem najbardziej niewygodne zwierzę (chyba że pozwala na to przestrzeń życiowa i finanse).

I chomiki nikogo nie kochają

Jak pokazało najbardziej powierzchowne badanie, zwierzęta zawierają prawie wszystko. Jednak niektóre mają dość gastronomiczne cele, a niektóre tylko dla siebie. Ale w masie prawie wszyscy uważają, że zwierzę ozdabia dom, ma dobry wpływ na dzieci i pozwala właścicielom złagodzić stres. Głównym zadaniem tej publikacji jest prosta analiza kosztów utrzymania różnych stworzeń, aby zrozumieć, na kogo stać, zgodnie z ich sercem i ramionami. Więc ... Najtańsze w utrzymaniu i pozyskiwaniu są już wspomniane chomiki, myszy i szczury. Ich cena w sklepie zoologicznym wynosi od 5 do 50 hrywien, a na rynku - połowa ceny. Mogą żyć w klatkach, pustych akwariach, skrzyniach, a przy braku wszystkich powyższych przedmiotów - w szklanych pojemnikach luzem. W tym samym czasie gryzonie zjadają prawie wszystko - warzywa, owoce, nasiona, kiełbasę itp.

Oznacza to, że koszt ich utrzymania nie przekroczy 20 hrywien na tydzień. Negatywne aspekty gryzoni obejmują zapach i nieodparte pragnienie dopasowania nazwy gatunku - czyli gryzienia! Chomik uciekający w mieszkaniu może spowodować znaczne szkody w wyniku gryzienia dywanów, mebli, ubrań, książek i innych przydatnych rzeczy w domu. Jeśli dodasz te koszty „do bilansu” zawartości zwierzęcia, jego wartość gwałtownie wzrośnie. I chociaż utrzymanie domu dla gryzoni jest najmniej prestiżowe, fani tego rodzaju zwierząt gospodarskich znajdują wyjście. Oprócz zwykłych chomików pojawiają się w sprzedaży chomiki perskie, dzungarskie, a nawet pływające i nurkujące ryby, które są kilkakrotnie ciekawsze, niezwykłe i droższe niż tradycyjne gryzonie.

Ciche królestwo

Drugi numer w karcie rankingu zwierzaków to nadal ryby akwariowe. Piękno akwarium polega na tym, że jako naprawa jest wykonywana poważnie i przez długi czas. Zakres cen dla akwariów jest bardzo duży - od 7 hrywien do 500 USD. Najprostszym jest szklane naczynie wypełnione wodą z kranu, w którym pływają niedrogie ryby (cena pojedynczego gupika na rynku wynosi od 50 kopiejek za sztukę) i glonów polietylenowych. Drogie akwaria odtwarzają fragmenty flory i fauny różnych zbiorników wodnych - Morza Czerwonego, Japońskiego, Białego, rzek jezior i tak dalej. Obejmuje to oświetlenie, ogrzewanie i utrzymywanie stałej temperatury wody, stężenia soli, jodu i innych pierwiastków. Mieszkańcy takich akwariów są również zróżnicowani.

Kilka lat temu panowała ogólna moda na piranie. Te złośliwe stworzenia z Amazonii sprzedawały od 20 USD za osobę i karmiły mięso. Chwaląc się gośćmi, możliwe było opuszczenie żywej myszy lub nawet królika do akwarium, aby zostać rozerwanym na kawałki. W połowie lat 90. jeden „nowy rosyjski” przyjaciel wrzucił smażone kotlety do akwarium i ostatecznie zabił stado krwiożerczych ryb na śmierć. O ile rozumiem, po prostu się udusili, ponieważ tłusty film pokrył całą powierzchnię wody.
A dzisiaj najmodniejszymi mieszkańcami domowych akwariów są słodkowodne mureny, płaszczki, węgorze. Wcześniej te egzotyczne ryby można było zamówić na przykład w Moskwie, ale teraz rynek się rozwinął i jeśli znasz odpowiednich ludzi, łatwo je tutaj kupić. To prawda, że ​​kosztują od 100 do kilku tysięcy dolarów na osobę.

Killer crucian

Mam osobiste doświadczenie jako akwarysta. Trzymałem rybę przez całe moje świadome dzieciństwo i młodość. Miałem ogromne akwarium, 200 litrów, byłem z tego bardzo dumny. I wszystko zakończyło się niepowodzeniem. Mama kupiła „żywą rybę” na bazarze, a wśród mięsożernych karpi znalazłem się naprawdę, wierzbowym małym krzyżowcem, którego współczująco opuściłem do akwarium. To był początek końca! Karpiowiec, który nie różnił się wielkością od innych mieszkańców akwarium, zachowywał się jak łobuz podwórkowy, wprowadzony do elitarnego przedszkola! W ciągu kilku dni udało mu się zabić i pochłonąć wszystkie ryby, w tym kochające spokój żaby ostrogowe i traszki, a następnie posiekane i pochłonięte ślimaki, a następnie kolej roślin. Kilka tygodni później w całkowicie pustym akwarium biegał samotny karaś! W tym samym czasie, draniu, nie wyrósł! Naturalny humanizm przez długi czas nie pozwalał mi opuścić agresora do toalety. A potem przyszedł przyjaciel ze szkoły i zjedliśmy obolałego zabójcę cruciana z portem, wcześniej smażonego. Potem nie przywróciłem akwarium.

Kolorowe wstążki

Kolejnym elementem mody dla zwierząt domowych są terraria. Ich mieszkańcami są węże, pająki, skorpiony, jaszczurki i inne szumowiny płazów. Wśród fanów węży najbardziej na szczęście wolą jadowite węże, dusiciele, gliny i węże. Koszt małych węży jest niski, ale niektórzy szczególnie ekstremalni miłośnicy wolą trzymać jadowite gady w domu. Najbardziej przystępną z nich jest zwykła żmija. Na szczęście trującego węża nie można jeszcze kupić w sklepie zoologicznym, ale w każdym mieście łowcy węży zajmują się sezonowym łapaniem gadów i sprzedażą żywych towarów spod podłogi. Dorosła żmija kosztuje 30-50 USD, jest piękna i bezpretensjonalna w życiu codziennym. Żywi się dwa razy w tygodniu jaszczurkami, myszami i szczurami, a cotygodniowa dieta mieści się w zaledwie kilkudziesięciu hrywienach.

Terrarium dla żmiji jest najprostsze, jedynym niezbędnym wymogiem jest utrzymanie mniej więcej stabilnej temperatury. Cóż, nadal pożądane jest wykluczenie ucieczki tych uroczych małych zwierząt. Jednak nie powinieneś się szczególnie bać - ugryzienie zwykłej żmii nie jest śmiertelne. Chyba że masz alergię na truciznę. W sprzedaży pojawiają się także osiki, gyurza, kobry środkowoazjatyckie, ale ich ceny są znacznie wyższe - od 70 do 200 dolarów. Nawiasem mówiąc, czy wiesz, że przy sprzedaży dużych węży szacuje się je na metry bieżące? Na przykład metr pytona kosztuje tylko około 50 cu Znałem kiedyś kilku serpentologów-amatorów. W domu trzymano około 50 żmiji, bawiąc gości, zrzucając na nich kilkadziesiąt latawców. Ja sam jakoś wpadłem w rozkład - siedziałem na kanapie, a kilkadziesiąt żmiji czołgało się po mnie. To prawda, że ​​okazały się dość spokojne i bardzo miłe w dotyku. Nawet przypadkowo nie zmiażdżyłem żadnego z nich. Mój spokój spowodował szacunek właściciela domu, ale od tego czasu starałem się spotkać go na neutralnym terytorium.

Biolodzy, jako specjalny podgatunek człowieka

Zmarł inny mój przyjaciel, także biolog, ugryziony w domu przez syczącą żmiję gabońską - jednego z najbardziej jadowitych węży na świecie. Na Ukrainie nie było surowicy antidotum i po prostu nie udało się jej dostarczyć z Moskwy. Przyczyną tragedii było zbyt niepoważne obchodzenie się z wężem. Serpentolodzy przyzwyczajają się do nich i ciągną węże jak kocięta, zapominając, że są to trujące gady. W dobrej, starej erze radzieckiej ludzie ci aktywnie spekulowali na temat rzadkich zwierząt i jadu węża. Konieczne było dla mnie i mojej byłej żony przewożenie w samolotach gekonów, agamów, a nawet jadowitych węży w płóciennych i skórzanych woreczkach. I nic! I w jakiś sposób zoologowie potraktowali nas jako specjalność! Od razu miałem podejrzenia, ale wszystko było pyszne, a ja, aby nie zepsuć przyjęcia, po cichu pochłonąłem zaskakująco smaczne danie mięsne.

Później moje najgorsze obawy były w pełni uzasadnione - okazało się, że to specjalna zapiekanka dżdżownic! Robaki zbierały się po deszczu i masowo wlewały do ​​kwaśnej śmietany. Tam radośnie wycisnęli z siebie ziemię i napełnili swoje jamy leczniczą kwaśną śmietaną, po czym w końcu byli gotowi do smażenia - wpadli na patelnię i wylano w tym czasie jajka. Ogólnie rzecz biorąc, tydzień spędzony w obozie biologów-stażystów dał wiele nowych wrażeń. Oprócz robaków karmiono mnie winogronami ślimakowymi, pieczono bez zębów i szarańczy, smażono mięso psa, gołąb i żabę.

Apoteozą były ryby rzeczne gotowane na naturalnym tłuszczu - odparowane z własnego tasiemca! Jeśli nie wiesz, jest bardzo podobny do rafinowanego oleju roślinnego. Sekret jest prosty. Biolodzy, podobnie jak lekarze, zwykle nie są wrażliwi i bardzo dobrze wiedzą, co jeść. Nawiasem mówiąc, nie miałem nic przeciwko. Uwielbiam więc nowe smaki i wrażenia i nauczyłem się szybko myśleć o tym, co jem.


Sergey Krivulya