Uczennica z regionu moskiewskiego oddała dziesiątki bezdomnych zwierząt w dobre ręce

17-letnia mieszkanka miasta Bronnitsy (obwód moskiewski) szuka właścicieli bezdomnych kociąt i szczeniąt, które odbiera na ulicy.

Jedenastoklasistka z regionu moskiewskiego od kilku lat spaceruje ulicami Bronnicy w wolnym czasie od szkoły, aby znaleźć i przekazać zbłąkane szczenięta i kocięta w dobre ręce.

Karina Czerepowska jest wolontariuszem od dwóch lat. Dziewczyna dołącza wszystkie swoje zwierzaki znalezione na ulicach miasta do nowych właścicieli.

„Jeśli widzę na przykład kota na ulicy, nie mogę przejść obok” - mówi Karina - „Chcę pomóc temu małemu stworzeniu w czymś”. Zabieram go do domu, karmię, kąpię, zabieram na wizytę weterynarza, a następnie robię zdjęcia i zamieszczam zdjęcia w sieci społecznościowej.

Karina ma nadzieję, że jej wysiłki pomogą bezdomnym zwierzętom znaleźć właścicieli.

„Zwykle pod fotografią piszę krótko informacje o zwierzęciu: pseudonim, wagę, nawyki i charakter”, mówi dziewczyna, „a następnie, gdy jeden z mieszkańców odpowiada, spotykam się z nimi, aby dowiedzieć się trochę o przyszłym właścicielu”. W końcu nie chcę oddawać zwierzęcia prześladowcy ani tym, którzy nadal go wyrzucają w następnym tygodniu.

Karina zbiera również pieniądze na żywność i badania weterynaryjne w sieciach społecznościowych.

- W ciągu miesiąca potrzebuję około 30 000 rubli, aby kupić jedzenie, wypełniacze toalety i usługi lekarskie dla wszystkich zwierząt, a także zapłacić za „prześwietlenie” - kontynuuje wolontariusz - „Zazwyczaj znajduję na to pieniądze, a także nowych właścicieli za pośrednictwem sieci społecznościowych. Nadal są troskliwi ludzie.

Wkrótce Karina i jej rodzina przeprowadzą się do regionu Lipieck, gdzie marzy o budowie żłobka dla bezdomnych zwierząt.

„Staram się w jak największym stopniu pomóc, ponieważ są to nasi młodsi bracia”, dziewczyna podziela swoje obawy, „oczywiście nie mogę schronić wszystkich, ale w domu znalazłem już około 30 zwierząt.

Teraz Karina płaci kolejne 22 tysiące rubli za tak zwane „płatne prześwietlenie” czterech psów.

„Wszystkie zwierzęta, których nie mogę zmieścić w dwupokojowym mieszkaniu”, dodaje Karina, „więc muszę dać swoim zwierzętom tymczasowe stanowisko, dopóki nie znajdą swoich właścicieli”. Często trzeba za to płacić, informuje lifenews.ru

Po rozdaniu okruchów „dobrym dłoniom” Karina nie zapomina o nim.

„Zwykle po chwili dzwonię do nowych właścicieli, dowiaduję się, jak sobie radzą”, Karina dzieli się swoim doświadczeniem, „Chcę wierzyć, że wszystkie przywiązane zwierzęta będą w porządku”.