Czy małpa pochodzi od człowieka?

Poznaj - może to twój piąty kuzyn! Albo ośmio kuzynka ... Zobacz, jak przystojny: płaszcz jest gładki, zęby mocne. I doskonale wspina się na drzewa. Więc co to jest szympans? Musisz przyzwyczaić się do myśli, że nie był to człowiek, który kiedyś pochodził od małpy, ale wręcz przeciwnie - małpa od człowieka. I nie tylko małpa, ale także inne kręgowce.

Tradycyjne nauki darwinowskie mogą być nie do utrzymania. Cała historia życia na Ziemi grozi przewróceniem do góry nogami: przez miliony lat na naszej planecie w ogóle nie było ewolucji (rozwoju) istot żywych, ale ich inwolucja (degradacja).


Właśnie taki przebieg wydarzeń udowadnia w swoich badaniach moskiewski paleoantropolog Alexander Belov. I podaje następujące argumenty.


- Uważam, że na pewnym etapie istnienia ciało ludzkie może przekształcić się w ciało kręgowca. Przekonującym dowodem na to jest fakt, że z jakiegoś powodu Darwin i jego zwolennicy zignorowali, ale nawet uczeń może to łatwo dostrzec.


Chociaż jesteśmy przyzwyczajeni do terminu „czworonożny”, w rzeczywistości nie ma zwierząt czworonożnych: struktura przednich i tylnych kończyn jest inna. Suseł, pies, hipopotam - każde z nich ma dwie „nogi” i dwa „ramiona”, które nie są do siebie podobne pod względem anatomicznym i funkcjonalnym. Najbardziej oczywista różnica zewnętrzna: „noga” w stawie kolanowym wygina się do tyłu, a „ręka” w łokciu - do przodu. Tak jak u ludzi.


W przypadku homo sapiens ten projekt jest zrozumiały. Ręka jest obrócona dokładnie tak, aby coś wziąć, przynieść na twarz, do ust. I nogi są zgięte w przeciwnym kierunku, aby odepchnąć się od ziemi i zrobić kroki. Ale u kręgowców anatomia jako całość jest ludzka, a funkcje są nieludzkie. Okazuje się, że zwierzęta z jakiegoś powodu dostosowały swoje „ramię” i „nogę” do poruszania się na czterech kończynach. Te same goryle, tradycyjnie nazywane wśród naszych „najbliższych krewnych”, używają swoich „ludzkich” dłoni głównie jako dodatkowego wsparcia podczas chodzenia. I podobnie jak inne małpy tak naprawdę nie wiedzą, jak poruszać się na dwóch tylnych kończynach.


Struktura pędzla z kciukiem, w przeciwieństwie do pozostałych czterech, pozwala manipulować nawet małymi przedmiotami. Ale jeśli przyjrzysz się uważnie szkieletom zwierząt, łatwo znajdziesz podobną strukturę kończyn przednich u małpy, nietoperza, krokodyla ... Nawet wieloryba z jego płetwami przednimi i Perm stegocephalus, który żył ponad 300 milionów lat temu.


Pytanie brzmi - dlaczego wszystkie te zwierzęta stały na czworakach i zamieniały ręce w nogi? Dlaczego kręgowy anatomiczny projekt, podobny do ludzkiej ręki, skoro jest używany tylko jako prymitywne wsparcie? O wiele bardziej logiczne jest posiadanie pary „normalnych” nóg z przodu iz tyłu.


To nie wszystko. Te same małpy dostosowały swoje tylne kończyny do pełnienia funkcji chwytających, zmieniając anatomię ludzkiej stopy „dla siebie” (w rzeczywistości ją zniekształciły). Duży palec małpy jest zgięty w bok i ma duży stopień ruchliwości. Odrywanie owoców za pomocą takich łap, przywieranie do gałęzi jest oczywiście wygodne, ale są one mało przydatne do normalnego ruchu „na własną rękę”. Jaka jest ewolucja ...


- „Ręce jak nogi” - twój najważniejszy argument?


- Istnieją inne bardzo zabójcze fakty. W ostatnich latach naukowcy dokonali niesamowitych odkryć. Na przykład w 2000 r. W Kenii wykopano szczątki „przedludzkiego” człowieka, który żył 6 milionów lat temu. Analiza odkrytych fragmentów kości wykazała, że ​​stworzenie to najprawdopodobniej było wyprostowane - poruszało się na dwóch „ludzkich” nogach. Tymczasem 6 milionów lat jest właśnie kamieniem milowym, gdy według naukowców zajmujących się ewolucją nastąpiła ostateczna rozbieżność w linii rozwoju małp antropoidalnych i ludzi (przed tym okresem szczątki przodków dzisiejszych małp antropoidalnych z charakterystycznymi „chwytającymi” kciukami nogi).


Najstarsze antropomorficzne stworzenia nagle wykazują oznaki bardzo bliskiego związku z typem współczesnego człowieka. W 2002 r. W Afrykańskiej Republice Czadu odkryto czaszkę skamieniałego stworzenia, zwanego „sahelantropem”. Naukowcy odkryli, że prehistoryczny aborygen chodził na dwóch nogach i miał wiele innych oznak osoby, ale jego pudełko z czaszką przypominało czaszkę szympansa. Wiek tego hominida wynosi 7 milionów lat.

Okazuje się, że żył wcześniej niż małpy antropoidalne i wcześniej niż Australopithecus, który wcześniej był uważany za formę przejściową od małpy do człowieka. Spróbuj wyjaśnić tę „sztuczkę” z perspektywy teorii Darwina.


- Czy twoja hipoteza eliminuje takie niespójności?


- Oczywiście. Małpa nie jest ludzkim przodkiem. Ona jest jego potomkiem. To oczywiście nie dotyczy naszych współczesnych, ale być może małpa podobna do małpy jest na przykład potomkiem tych samych sahelantropów.


Zrobię rezerwację od razu: nie wiem, skąd ta osoba pochodzi, i po prostu biorę to za pewnik. Można założyć (ta wersja jest obsługiwana przez wielu współczesnych uczonych), że nasza obecna społeczność homo sapiens nie jest wcale pierwsza. W różnych okresach geologicznych różne rodzaje ludzi pojawiały się na Ziemi niezależnie od siebie. Jednak te paleozoiki, mezozoiki, kenozoiki istniały przez stosunkowo krótki czas i dlatego nie pozostawiły śladu w znanych nam paleontologicznych rocznikach planety.


Istnienie społeczeństwa w każdym z poprzednich przypadków miało charakter cykliczny: wspólnoty naszych „ludzi” naszych poprzedników przeszły fazę rozwoju i fazę tzw. Ostatecznej transformacji, po której rozpoczyna się etap powrotu inteligentnych mieszkańców Ziemi do źródła, które je dało. Ale nie wszyscy tam idą, po ten Rubikon. Część, nie chcąc wracać do świata niematerialnego, pozostaje na Ziemi. Są to Mowgli, którzy już nie są w stanie w pełni egzystować jako osoba, zaczynają się degradować, dbając tylko o realizację prymitywno-osobistych celów - przetrwania, przystosowania się do środowiska.
Takie „fragmenty ludzkiego społeczeństwa”, tracąc rozum, zamieniły się w tych, których dziś nazywamy kręgowcami. Ciało ludzkie było tylko rodzajem matrycy.


- Czy uważasz, że ich dalsze przekształcenia są możliwe?


- Każdy rodzaj zwierzęcia zajmuje własną niszę ekologiczną. Próba transformacji, wydostań się z niej, oznacza nieuchronną kolizję z istotami zamieszkującymi sąsiednie nisze. Tak więc nasi mniejsi bracia, dobrze przystosowani do pewnych warunków życia, jakby zamknięci w sobie, mogą być zachowani przez tysiące, miliony lat ...


„Skąd pochodzi ogromna różnorodność gatunków kręgowców, które nas otaczają?”


- Powiedziałem już, że społeczności inteligentnych stworzeń pojawiły się na naszej planecie więcej niż jeden raz, a także zniknęły więcej niż jeden raz. Z każdej takiej cywilizacji zachowały się zdegradowane żywe istoty, które w wyniku procesu inwolucji zamieniły się w różne zwierzęta. Niektóre gałęzie mimowolne doprowadziły do ​​pojawienia się, na przykład koni, niektóre dały delfiny, trzecie - nietoperze ...


- A co z muchami, pająkami, mięczakami?


- W bardziej odległym okresie przedkambryjskim cywilizacje inne niż ludzkie mogłyby równie dobrze istnieć na Ziemi, zastępując się nawzajem. Tak więc w wyniku degradacji nieznanych nam inteligentnych stworzeń (ich szczątki nie zostały zachowane, najprawdopodobniej dawno temu) i na planecie pojawiły się owady, skorupiaki, stawonogi.


- Według twojej teorii, pra-pra-pra-pra-przodkowie sąsiedniego kota domowego byli przedstawicielami pewnej ludzkiej cywilizacji, może nawet bardziej rozwiniętej niż obecna? Ale dlaczego oni, tak zaawansowani, musieli chodzić na czworakach i przystosowywać się do chwytania jedzenia ustami, skoro tak wygodnie jest chodzić na dwóch nogach i używać rąk?


- Najważniejsze tutaj jest utrata rozumu. I jako dowód moich założeń mogę podać prawdziwy przykład z teraźniejszości. Przeglądając jeden z czasopism naukowych, przeczytałem, że w niedostępnym regionie Iranu znaleziono małą osadę, której wszyscy mieszkańcy - ojciec, matka i ich dzieci - poruszają się wyłącznie na czworakach, co czyni ją bardzo zwinną. Ale jednocześnie noszą ubrania, używają tradycyjnych narzędzi pracy i życia ... Badacze napotkali podobne zjawisko w innym zakątku globu, na Dominikanie.


„Trudno sobie wyobrazić, że utrata rozumu może być działaniem dobrowolnym ...”


- Zgodnie z teorią Freuda dwie osoby nieustannie walczą w osobie - zwierzę, z jego nieodłącznymi namiętnościami, i człowiek, w połączeniu z racjonalnym zachowaniem. Rozum często hamuje manifestację uczuć, staje się rodzajem cenzury wewnętrznej, tłumi samą ideę swobodnej manifestacji ich „podstawowych” pragnień. Powstaje konflikt międzyludzki, który może prowadzić do protestów przeciwko dogmatom i fundamentom społeczeństwa. Dalszy podział osobowości jest obarczony manifestacją dwóch wzajemnie wykluczających się sposobów myślenia: zmysłowego i racjonalnego. Ktoś z homo sapiens ostatecznie odrzuca racjonalne postrzeganie rzeczywistości, uwalnia swoją duszę od norm i przyzwoitości przyjętych w społeczeństwie i jest całkowicie zanurzony w żywiole uczuć i emocji. W naszych czasach mamy już do czynienia z podobnymi przejawami: narkomanów, pijaków, tych „psychosów”, którzy „bez powodu” organizują krwawe masowe egzekucje w szkołach, sklepach, na ulicach miasta ...


- Co to są, pierwsze dzwony nadciągającej brutalności? Czy są czasy, kiedy ludzie zaczną biegać na czworakach i wyhodować pazury i ogony?


- Nie ma żadnych standardów w procesie inwolucji. Wszyscy poniżają się najlepiej jak potrafią. Ale według mojej opinii bez emocji i pragnień nie będzie przypadkowych akumulacji fizjologicznych. Konstrukcja ludzkiego ciała jest bardzo plastyczna. Musi odpowiadać wewnętrznym potrzebom właściciela, a zatem ciało może zmieniać się w tym lub innym kierunku: na przykład dla wygody poruszania się i zdobywania jedzenia możesz stopniowo zamieniać ręce w skrzydła lub przekształcać je w płetwy; możesz porzucić zęby i zamienić szczękę w dziób, jak to się stało u ptaków ... Transformacja ludzkiego ciała jest nieograniczona. Obdarzeni swobodą zachowania, same żywe istoty przerobią swoje ciało, jak chcą. W procesie inwolucji nabywają urządzenia dogodne do życia w określonym środowisku, w określonej niszy ekologicznej. I zostań zakładnikami tego siedliska.


- Czy masz podobnie myślących ludzi w pojedynku korespondencyjnym z Darwinem?


- Ewolucjoniści byli krytykowani prawie od momentu pojawienia się tego nauczania. Nawet sam ojciec-założyciel w swojej książce „The Origin of Man ...” wspomina pewną liczbę osób, które oświadczyły: mówią, że małpa nie jest przodkiem, ale potomkiem człowieka. Słynny amerykański paleoantropolog Osborne wyraził ideę, że hominid („człowiek świtu”) natychmiast pojawił się na Ziemi, bez pośrednich etapów ewolucyjnych, a małpy antropoidalne już z niego pochodzą…


- Trudno pogodzić się z myślą, że nasze przyszłe pokolenia staną w obliczu tak smutnego losu - przemiany w zwierzęta.


- Nie chcę przepowiadać nieuchronnego upadku w otchłani inwolucji dla społeczności ludzkiej obecnie istniejącej na planecie. Nadal przedwczesne jest mówienie o przyczynach degradacji. Konieczne jest zrozumienie tego problemu ze wszystkich stron. Wierzymy, że przy pomocy potężnego potencjału intelektualnego współczesnej nauki możemy w końcu znaleźć klucz do tego procesu.


KOMENTARZ EKSPERTA

Lew Filonov, profesor, naukowiec AIM, kierownik sekcji antropologii psychologicznej w Rosyjskim Towarzystwie Psychologicznym:

- Ugruntowano już opinię, że często teoria, która utrwaliła się w życiu codziennym, opóźnia dalszy rozwój nauki. I jeszcze jeden punkt: teoria istnieje dokładnie, dopóki nie pojawią się dane, których nie da się wyjaśnić.


Z tego punktu widzenia klasyczne nauczanie Darwina wygląda teraz na przestarzałe. Nie ma dowodów na teorię ewolucyjną. I do tej pory nie znaleziono powiązania przejściowego od małpy do człowieka. Na przykład w jednym z amerykańskich muzeów zgromadzono już całą kolekcję eksponatów, których pochodzenie nie pasuje do teorii darwinowskiej. Rozwój Aleksandra Biełowa jest przede wszystkim cenny ze względu na kontrast, kontrastujący z klasyczną wersją ewolucji życia na Ziemi. Interesowała mnie metoda logicznego rozumowania, którą autor znakomicie wykorzystuje i która pozwala mu wyciągać niebanalne, dalekosiężne wnioski.


Biełow zwraca uwagę na ten temat, wstrząsa pojęciami ustalonymi od czasów Darwina. Jednak jak dotąd przedstawiono organiczne, bezwarunkowe dowody na poparcie nowej teorii inwolucyjnej.